
Never Gonna Stop Me
Na arenie rozbrzmiał dźwięk,który wzbudził strach w duszy każdego człowieka znajdującego się na sali.Potworne odgłosy oznaczały tylko jedno,pojawienie się bestii,która jest głodna i dziś ma zamiar kogoś pożreć.Wyłania się z kłębów dymu i wita się widzami,mogącymi zobaczyć tą okrutną rzeźnię,za pomocą swoich charakterystycznych gestów,po czym kieruje się w stronę ringu.
Ostatnio edytowany przez Edge (2014-07-13 23:24:40)
Offline

No dobua xD Skoro mi pozwalacie, to zostanę waszym sędzią, podczas tego pojedynku
KŁ. min. 200, max 254 słowa Let's go boys!
༼つ◕_◕༽つ PAWEŁEK ༼つ◕_◕༽つ
Offline

A i więc nastał dzień zbawienia dla mych braci i sióstr. Każdy kto w wierzy Boga Wyatta, zostanie zbawiony i uratowany od klęski, tak rzekłem ja - Bray Wyatt Pan i Władca istot. Stoję w ringu dokładnie patrząc na ludzi siedzących tutaj, jest ich co prawda mało, ale ich wiara zajmuję większość siedzeń..Niech dzień nowego życia dla mego wroga nadejdzie! Techniczny uderzył w gong, a metaliczny dźwięk znany każdemu rozbrzmiał na hali przepełnionej wiarą. Teraz istotna była jedna rzecz - triumf nad moim rywalem. Wolnym krokiem, ruszyłem w stronę zwierzyny, patrząc na niego demonicznie ale w pewnym momencie się zatrzymałem.. Każdemu przecież należy się szansa na rozgrzeszenie nawet jemu. Mój uśmiech nie znikał, a wręcz coraz bardziej się rozszerzał. Wysunąłem rękę aby Edge mógł upaść na kolana i ją ucałować czego, i nie zrobił a to było największym błędem w jego życiu.. Pewność siebie i ignorancja pochłonęła go całkowicie, a więc trzeba go skarcić i na końcu zakończyć żywot marnego robaka.
~Po twej klęsce uwierzysz w Wyatta..
Wypowiedziałem te słowa, aby przekazać mu treść naszej "walki". Nie zwlekając ruszyłem na Edga, pierwsze co zrobiłem schwytałem go za włosy, po czym skarciłem go uderzając ptaszynę otwartą dłonią. Rozdział Wyatta w tej walce, został otwarty a moje działania będą kontynuowane co zresztą zostanie zapieczętowane Snap Suplex'em którego właśnie wykonałem..
~Follow the Buzzard, brother.
Offline
Bestia została wypuszczona z klatki i teraz musi czekać na sygnał, w którym może rozpocząć swoją zabawę z ofiarą. Mój wzrok rozpoznał biedaka, długowłosy mężczyzna dzisiaj przestanie żyć, a to za moją sprawą. W mojej głowie już rodzą się pomysły w jaki sposób rozszarpać tego człowieka na strzępy i dać ostrzeżenie dla każdego kolejnego śmiałka, mającego ochotę stoczyć ze mną bój. Najprostszy i najlepszy atak to za zaskoczenia. Oczekuje momentu, kiedy mogę spełnić swoją fantazję i chwilę potem słyszę gong. Metaliczny dźwięk pobudził mnie do działania, rozpocząłem bieg w kierunku rywala, usytuowanego na środku ringu i pchając go do narożnika, wbijam swój bark w jego brzuch. Kły zostały wbite i nadszedł czas powiększenie rany. Będąc w narożniku, chwytam się lin i robiąc krok w tył, daję trochę miejsca na wyprowadzenie kolejnego ataku. Kilkukrotne uderzenie barkiem w tułów powinno załatwić sprawę na jakiś czas. Pierwsza krew została przelana, a mój apetyt zaczął się zwiększać. Dominacja nad przeciwnikiem tylko przez chwilę zaspokoiła moje poczucie głodu, ale mam jeszcze wiele minut by bestia została nakarmiona. Mój rywal wydał z siebie dźwięki rozpaczy, będące muzyką dla moich uszu. Wycofuje się krok do tyłu, by ujrzeć jak ciało Braya powoli opada i zatrzymuje się na kolanach. Ma ofiara składa mi pokłon w celu zlitowania się nad nim, lecz u mnie nie jest tak łatwo. Zasłużył na karę i ją dostanie. Na razie wymierzam lekkie kopnięcie w żebra, które ma mu dać do zrozumienia, że jego miejsce jest na macie. 
Offline

Hmm.. Oba posty nie są złe Są dobre, każdy z nich ma jakieś mniejsze, lub większe mankamenty, ale u Braya zraziło mnie bardzo pewne zjawisko ,,Wayatt, to Wyatt tamto'' Za dużo tych Bray'ów, Wyatt'ów. Sam u siebie to wyłapałem, dlatego też postanowiłem to zmienić, by posty były ciekawsze, a nie monotonne. Przecież można użyć prawdziwego imienia postaci
Dlatego też Proponują, aby to Edge przejął inicjatywę.
༼つ◕_◕༽つ PAWEŁEK ༼つ◕_◕༽つ
Offline
Powoli podnoszące się ciało mojego rywala, skłoniło mnie do podejścia i złapania go za głowę, którą momentalnie wykręcam i opuszczam na ziemie. W taki sposób aplikuje mu kolejną dawkę bólu za pomocą Hangman Neckbrekaer. Ofiara leży spokojnie, wydając z siebie dźwięki, świadczące o ogromnym cierpieniu. Taka sytuacja mnie uszczęśliwia, lecz wiecznie nie mogę spoglądać na niego i dawać mu czas na odpoczynek. Wymierzyłem kilka kopnięć w klatkę piersiową Braya, zachowując się przy tym jak szaleniec, ale czym innymi jestem niż takim rodzajem człowieka. Nie mogąc znieść okropnych wrzasków, pochodzących z ust rywala, za pomocą nogi wyrzuciłem go z mojego ringu. Przeleciał powolnym tempem pod linami i spadł na podłogę, która zaoferowała mu twarde lądowanie. Sam udałem się w cywilizowany sposób na sam dół i obserwowałem podróż Windhama na sam szczyt. Jako jego dobry kolega, pomogłem mu wstać i przeniosłem go bliżej barierek, gdzie cała akcja rozpocznie swój bieg. Przeniosłem się na jego tył i podnosząc go pod Back Suplex, upuściłem jego osobę na barykadę, co okazało się być bolesne dla niego. Zasygnalizował to krzykiem cierpienia, lecz to nie robi na mnie żadnego wrażenia. Sędzia rozpoczął swoje odliczanie, więc musiałem się spieszyć. Gdy był w takiej pozycji, zrobiłem kilka kroków do tyłu, by po chwili rozpędzić się w jego stronę i wymierzyć soczysty Clothsline w jego klatkę piersiową. Bray poleciał w publiczność, a ja spokojnie wróciłem do kwadratowego pierścienia, skąd mogłem oglądać dalszy ciąg wydarzeń. 
Offline

Zgodnie z sumieniem.. Dalej:)
༼つ◕_◕༽つ PAWEŁEK ༼つ◕_◕༽つ
Offline

Wchodzę do ringu i wykonuję T-Bone Suplex
Przepraszam za to coś ale nie mam czasu .
Sedoł był jest i będzie na wieków, wieki amen!
Offline

Zgodnie z regulaminem, next
༼つ◕_◕༽つ PAWEŁEK ༼つ◕_◕༽つ
Offline